Zakon RAM – mądrość, filozofia, literatura

Wrzesień 9, 2008

Recenzja: Alchemik

Filed under: Recenzje — zakonram @ 10:14 am
Tags: , , , ,

Kazanie uniwersalne, oryginalne i być może skuteczne

A jakie jest największe kłamstwo świata?
– spytał zaciekawiony młodzieniec
– To mianowicie, że nadchodzi taka chwila, kiedy tracimy całkowicie panowanie nad naszym życiem i zaczyna nim rządzić los.
Paulo Coelho , „Alchemik

Alchemik

Alchemik

Co takiego jest w „Alchemiku”, że w czasach, kiedy prawie w ogóle nie czyta się książek, pochłaniają go zarówno dorośli jak i młodzież, a teatr wprowadza na scenę?
Od pierwszych stron zostajemy przeniesieni do baśniowego świata, w którym czujemy się bardzo dobrze. Jest to świat alegorycznego języka, ciekawych przypowieści, symbolicznych postaci i zgrabnych sformułowań. Tajemniczą atmosferę stwarzają powtarzane co jakiś czas słowa-klucze, takie jak: „Dusza Świata”, „Język Wszechświata”, „Własna Legenda”, „Jedyna Rzecz”, „Wielkie Dzieło” czy „Mektub”, których czytelnik nie musi rozumieć, ale wystarczy, że działają pobudzająco na jego wyobraźnię i uczucia. Może właśnie dlatego książka ta jest tak absorbująca w swojej formie. W „Alchemiku” można dostrzec wpływy Pisma Świętego, filozofii wschodnich, mitologii, a nawet magii. W trakcie czytania nieraz mamy wrażenie, że sprawy poruszane przez Coelho są zbyt oczywiste, że pisało o nich już wielu ludzi. Jednak uczciwie przyznajemy, że nikt nie podał tego tak interesująco i tajemniczo. Aby zrobić to w ten sposób, trzeba być alchemikiem.
Alchemia to nauka tajemna. Jej celem było uzyskanie kamienia filozoficznego, będącego kluczem do wszystkim tajemnic natury, który miał przemieniać metale mniej szlachetne w złoto lub srebro, leczyć wszelkie choroby, przedłużać życie i zapewnić człowiekowi wieczną młodość. Papież Jan XXII w roku 1317 wydał bullę przeciw alchemikom-fałszerzom, mając na uwadze związek alchemii z magią i szarlatanerią.
Paulo Coelho – jak na „alchemika” przystało – stara się dostarczyć czytelnikowi przynajmniej namiastki rzekomych dokonań alchemii. Patrząc na przemieniającego się w wiatr Santiago, piękną i mądrą Fatimę, tajemniczego Króla Salem, zachwyconego wiedzą Anglika czy wreszcie posiadającego jakby boskie atrybuty Alchemika zaczynamy wierzyć, że kamień filozoficzny rzeczywiście istnieje, a my dotychczas marnowaliśmy nasze życie, bo nie zajmowaliśmy się alchemią. Mimo iż bohaterowie spotykają się z wieloma niebezpieczeństwami, czytelnik, niejako opętany przez Coelho, w gruncie rzeczy nie wierzy, że może stać im się coś złego. Jako postaci symboliczne sprawiają wrażenie nieśmiertelnych, albo raczej nie – z tego – świata.
Przesłanie książki jest dosyć proste i oczywiste. Człowiek powinien wierzyć w siebie i sam decydować o swoim losie: „Nikomu nie wolno drżeć przed nieznanym, gdyż każdy jest w stanie zdobyć to, czego pragnie i to, czego mu potrzeba”. Taka postawa nie pozwala człowiekowi uwierzyć w „największe kłamstwo świata”. Ważne są też znaki, które musimy odczytywać, by spełnić „Własną Legendę”, czyli to, co zawsze pragnęliśmy i powinniśmy robić. Człowiek, który lekceważy znaki, błądzi i nie może odczytać „Własnej Legendy”.
„Alchemik” kieruje ku życiu wewnętrznemu i duchowemu, o którym współczesny człowiek jakby zapomniał. Nie neguje jednak wartości materialnych: „pieniądze mają czarodziejską moc: z nimi nikt nie jest samotny”. Odgrywają w tej opowieści ważną rolę, nawet ratują życie, są w służbie wartości wyższych.
Bóg tylko pozornie jest bierny i jakby z boku przyglądający się zmaganiom bohaterów. Na pierwszy rzut oka niewidoczny, a w rzeczywistości cały czas dyskretnie działa „rozsiewając znaki” na drodze Santiago. Raz nazywany jest Bogiem, a innym razem „Ręką”, która stworzyła człowieka, wszystko zapisała, obdarza miłością, stwarza bliską duszę dla każdego śmiertelnika, czyni cuda, przemienia oceany w pustynie, a ludzi w wiatr. Bóg jest też warunkiem szczęścia: „Człowiek szczęśliwy to ten, kto nosi w sobie Boga” – odkrywa w pewnym momencie Santiago.
Osiągnięcie skarbu, którego szuka Santiago, związane jest z działaniem serca, które spełnia rolę sumienia: „I nawet, gdybyś udawał, że nie słyszysz, o czym mówi, nadal będzie biło w twojej piersi i nie przestanie powtarzać tego, co myśli o życiu i o świecie” – przestrzega Alchemik. Kiedy wreszcie Santiago dociera do Piramid, okazuje się, że musi wrócić, bo skarb jest właśnie w miejscu, z którego wyruszył na jego poszukiwanie. Jego wędrówka nie była jednak daremna, bo gdyby wiedział o tym od początku, nie spełniłby „Własnej Legendy”. W końcu przecież nie o skarb chodzi w tej alegorycznej opowieści, ale o godne życie, a także i o to, że „nigdy nie dostrzegamy skarbów, które mamy przed oczyma”.
Książka Coelho wzywa do odważnej aktywności. „Jest tylko jeden sposób nauki – odparł Alchemik. – Poprzez działanie”. Równocześnie zapewnia, że istnieje tzw. „Zasada Przychylności”, mówiącą, że jeżeli człowiek czegoś gorąco pragnie, to cały wszechświat potajemnie mu sprzyja. Coelho uczy optymizmu w podejściu do problemów życiowych. Kiedy Santiago stracił wszystkie swoje oszczędności, „zrozumiał wreszcie, że świat można oglądać oczami nieszczęsnej ofiary kradzieży, bądź śmiałka wyruszającego na poszukiwanie skarbu”. Zachęca do szukania „Języka Wszechświata”, którym ludzie wtajemniczeni porozumiewają się bez słów. Ten język jest także językiem miłości.
„Alchemik” jest niezwykłym bestsellerem, jednak to kazanie – mimo iż ciekawe, oryginalne i być może skuteczne – do wielkiej literatury nie należy. I nie musi, bo kazanie, nawet świeckie, nie aspiruje do tej roli. Tak się złożyło, że czytając tę książkę już spotkałem człowieka, który dzięki niej próbuje zmienić swoje życie. A ja sam napisałem ten tekst nie tylko dlatego, że mnie o to poproszono. „Jestem starym zabobonnym Arabem – mówi Alchemik – i wierzę w porzekadła ludowe. Jedno z nich mówi, że wszystko, co zdarza się raz, może już nie powtórzyć się nigdy więcej, ale to, co zdarza się dwa razy, zdarzy się na pewno i trzeci”…

Ks. Eugeniusz Burzyk

Reklamy

Blog na WordPress.com.