Zakon RAM – mądrość, filozofia, literatura

Lipiec 23, 2008

Jestem kobietą

Filed under: Paulo Coelho - wywiady — zakonram @ 8:04 pm
Tags: , , , , , , ,

Więzienia, narkotyki, szpitale psychiatryczne, rozwody. Paulo Coelho – dla jednych objawienie światowej literatury, dla innych bełkotliwy pseudometafizyk.

CKM: W swojej nowej książce „Weronika postanawia umrzeć” wciela się pan z powodzeniem w rolę kobiety. Jak to się panu udało?
Paulo Coelho: To bardzo proste: ja jestem kobietą! Wyglądam jak facet, ale tak naprawdę jestem kobietą. Wierzę, że każdy z nas ma w sobie coś z płci przeciw-nej. Powinniśmy nauczyć się pogodzić te dwie strony naszego ja. Męskość gwarantuje dyscyplinę, kobiecość – uczuciowość. Te teoretycznie przeciwstawne strony walczą ze sobą, ale również się uzupełniają.

CKM: Zgoda, ale w tej książce znajduję opis przeżyć, których doznaje kobieta podczas masturbacji. Nie powie mi pan, że tutaj też zagrała kobieca część pańskiego ego?
PC: Niedawno jedna z dziennikarek zapytała mnie o to samo. Odpowiedziałem pytaniem: niech mi pani powie, czy zrobiłem to dobrze? Ona na to, że sama nie potrafiłaby tego lepiej opisać!

CKM: Ma pan ciekawy życiorys. Więzienia, narkotyki, zakłady psychiatryczne… Jak pan wspomina własną młodość?
PC: Nie myślę o tamtych latach jako złych czy dobrych. W życiu potrzebne są nam różne doświadczenia. Jestem, jaki jestem i nie mam zamiaru się z tego tłumaczyć. Narkotyki… Cóż, to się zdarza. Miałem ogromne szczęście, bo wyszedłem z tego bez szwanku. Wielu moich znajomych tego szczęścia nie miało. Każdy wojownik musi mieć jakieś blizny – te są moje.

CKM: W Polsce nastolatki trzymają pańskie książki obok płyt Ricky Martina i Britney Spears.
PC: Wiem, wiem. Tak jest nie tylko w Polsce. Na całym świecie młodzi ludzie, nie tylko dziewczęta, kupują moje książki. Nie ukrywam, że sprawia mi to ogromną przyjemność. Jeśli mogę dzielić się moją duszą, to najchętniej dzielę się z młody-mi. Dla mnie to dowód na istnienie mostu między pokoleniami. Myślę, że dialog między nami może się toczyć jeszcze przez wiele, wiele lat.

CKM: Stara się ich pan czegoś nauczyć?
PC: Nie, nie sądzę. Uczymy się wszyscy razem, a ja co najwyżej mogę dzielić się z nimi swoimi doświadczeniami.

CKM: A doświadczenia ma pan bogate. Trzy żony, teraz czwarta.
PC: Uważam, że w końcu znalazłem kobietę mojego życia, l jest to historia jak z dobrego filmu – nieustające zwroty akcji, przez bite 21 lat. Jestem wciąż Z tą samą osobą, lecz czuję, że ciągle jest to ktoś inny.

CKM: A inne kobiety w pana życiu? Znam wiele pań, które z chęcią poznałyby pana bliżej. Mówiła o tym nawet Madonna.
PC: Co pan ma na myśli, mówiąc – bliżej?

CKM: Z ochotą wskoczyłyby panu do łóżka.
PC: Nigdy o tym nie słyszałem. Bez komentarza.

CKM: Jest pan jedną z najpopularniejszych osób w Brazylii. Podobno nie rusza się pan nigdzie bez osobistego ochroniarza. To chyba trochę męczące?
PC: Nigdy nie miałem ochroniarzy. Nienawidzę tych facetów. Słyszałem, że jakiś francuski magazyn coś podobnego napisał, ale się pomylił. Za ochroniarza wzięli mojego kierowcę. To zresztą dość ciekawe: on ma jakieś 160 centymetrów wzrostu i ogólnie dość mizerny wygląd (śmiech). Nie byłby w stanie obronić mnie przed kimkolwiek. Poza tym nie sądzę, by ochroniarz był mi potrzebny!

CKM: Życie gwiazdy nie bywa uciążliwe?
PC: Oczywiście, że nie. Sława pomogła mi otworzyć wiele drzwi, dala zupełnie nowe możliwości. Kiedy idę ulicą i ludzie podchodzą do mnie prosząc o autograf, czuję się bardzo milo.

CKM: Gdy był pan po raz pierwszy w Polsce, przez jakiś czas zmywał pan naczynia w jednej z warszawskich restauracji. Dlaczego?
PC: Po prostu chciałem przez chwilę zająć się czymś innym. Moje życie to czyste szaleństwo: w ciągu roku spędzam więcej czasu na podróżach niż w domu. Wtedy miałem już tego dość, chciałem jakiejś odmiany.

CKM: Czy to prawda, że trwają prace nad ekranizacją pana najsłynniejszej książki – „Alchemika”?
PC: Mam nadzieję, że nigdy nie dojdzie do realizacji tego pomysłu. Z Hollywood ciągle przysyłają mi kolejne scenariusze, które ja z uporem wyrzucam do kosza. Po pięciu latach prób uznali, że zmarnowali dość pieniędzy i na razie dali mi spokój. Byłem zbyt naiwny, gdy sprzedawałem prawa do sfilmowania „Alchemika”. To był początek mojej międzynarodowej kariery i wielu rzeczy nie rozumiałem. Kiedyś go pewnie sfilmują, ale ja nie mam zamiaru podpisać się pod tym.

CKM: Interesuje się pan Internetem. Zdecydował się pan nawet za darmo udostępnić fragmenty swoich książek na stronach www. Czy Internet nie jest zagrożeniem dla książki?
PC: Nie, wręcz przeciwnie. Dzięki Internetowi ludzie znowu coś czytają i coś piszą. Internet pozwala ci znaleźć osobę podobną do ciebie, podobnie myślącą. Świat staje się mniejszy, a ludzie zbliżają się do siebie. Przeciwnicy tego medium często mówią, że to tylko rzeczywistość wirtualna. A ja się pytam: kiedy ostatni raz rozmawiałeś ze swoim sąsiadem? Inna sprawa to możliwość zamieszczenia bez cenzury własnej opinii na każdy temat. To bardzo ważne – mieć prawo do swobodnej wypowiedzi.

CKM: Jest pan chyba jednym z niewielu żyjących pisarzy, którego książki wychodzą także w wersjach pirackich, co miało miejsce np. w Izraelu.
PC: Słyszałem o tym, ale nic mnie to nie obchodzi! Niech tym się zajmują moi agenci i wydawcy. W zasadzie czuję się dumny, że ktoś robi pirackie kopie moich książek. W niektórych krajach ma to zresztą dobre strony, np. w Boliwii – oryginał byt zbyt drogi dla czytelnika, a ukazanie się „pirata” zmusiło wydawcę do obniżenia ceny. l oto chodzi. Piraci to chyba fajni ludzie!

Rozmawiał: Jakub Malke/CKM, sierpień 2000

Reklamy

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.